Różowy październik – historie naszych klientek

Udostępnij ten artykuł:

Październik to miesiąc szczególny. Na całym świecie obchodzony jest jako Miesiąc Świadomości Raka Piersi – symbolizowany różową wstążką. To czas, w którym kobiety przypominają sobie o profilaktyce, badaniach, a także o tym, jak ważne jest dbanie o siebie i swoich bliskich. O tym, jak w praktyce wygląda połączenie troski o zdrowie i bezpieczeństwo finansowe, rozmawiamy z Małgorzatą Grelowską, ekspertką ds. ubezpieczeń na życie.

Małgorzato, dlaczego październik – „różowy miesiąc” – jest tak ważny w kontekście ubezpieczeń na życie?

 

Małgorzata Grelowska:
Rak piersi to choroba, która dotyka ogromnej liczby kobiet w Polsce – co roku diagnozę słyszy ponad 20 tysięcy z nich. Październik przypomina nam, że warto się badać i nie odkładać profilaktyki. Ale jest też druga strona – świadomość, że choroba może zmienić nasze życie z dnia na dzień. Ubezpieczenie na życie nie zapobiegnie zachorowaniu, ale może sprawić, że w trudnym momencie nie zabraknie środków na leczenie, rehabilitację czy po prostu spokojne życie rodziny.

Czy możesz podać przykład, jak ubezpieczenie realnie pomogło klientkom?

 

Małgorzata Grelowska:
Tak, takich historii jest wiele. Pamiętam panią Annę, mamę dwójki dzieci. W wieku 42 lat usłyszała diagnozę – rak piersi. Dla niej najważniejsze było zapewnienie poczucia bezpieczeństwa dzieciom. Dzięki posiadanemu ubezpieczeniu otrzymała jednorazowe świadczenie, które pozwoliło opłacić kosztowne leki nierefundowane. Co więcej, mogła zapewnić rodzinie stabilność finansową w czasie, gdy była na długim zwolnieniu lekarskim. To dało jej spokój i siłę do walki z chorobą.

Inny przykład to pani Katarzyna, prowadząca własną firmę. Choroba wyłączyła ją z pracy na wiele miesięcy. Gdyby nie dodatkowe świadczenie z polisy, musiałaby zamknąć działalność. Dzięki wsparciu mogła opłacić ZUS, czynsz i podstawowe wydatki firmy – a po zakończonym leczeniu wróciła do pracy i utrzymała swój biznes.

Pamiętam też historię pani Anny, naszej klientki, która wykupiła polisę z opcją Global Doctors. Gdy usłyszała diagnozę raka piersi, nie wiedziała, co dalej. Dzięki ubezpieczeniu mogła skonsultować się ze światowej klasy specjalistami i rozpocząć leczenie w jednej z najlepszych klinik onkologicznych w Europie. Polisa pokryła koszty organizacji, transportu i opieki medycznej. Pani Anna mówi dziś, że to właśnie ta decyzja – o wykupieniu dodatkowej ochrony – dała jej szansę i spokój, by skupić się na walce z chorobą – opowiada ekspertka.

Takie przykłady pokazują, że ubezpieczenie na życie to nie tylko formalność, ale realne wsparcie.  To poczucie, że w najtrudniejszych chwilach nie zostajemy same i że ktoś realnie wspiera nas i naszą rodzinę – zarówno finansowo, jak i organizacyjnie.

Co kobiety najczęściej mówią Ci podczas rozmów o ubezpieczeniu?

 

Małgorzata Grelowska:
Najczęściej to: „Ja jeszcze nie myślę o takich rzeczach”. Niestety, choroba nie pyta o wiek. Spotykam kobiety trzydziesto- i czterdziestoletnie, pełne energii, które z dnia na dzień musiały zmierzyć się z nową rzeczywistością. Wtedy nagle okazuje się, jak ważne było wcześniejsze zabezpieczenie. Ubezpieczenie to nie pesymizm – to rozsądek i odpowiedzialność. To taki „plan B”, który daje siłę, bo wiemy, że nie zostaniemy sami z problemem.

Wiele osób boi się, że ubezpieczenie jest skomplikowane. Jak to tłumaczysz klientkom?

 

Małgorzata Grelowska:
Zawsze mówię: ubezpieczenie to jak parasol. Może długo leżeć w szafie, ale kiedy nadejdzie burza – jest bezcenne. Polisy można dopasować do potrzeb i budżetu – czasem składka to równowartość kilku kaw w miesiącu. Ważne jest, żeby znaleźć taką ochronę, która obejmuje poważne zachorowania, w tym nowotwory. Wtedy mamy realne wsparcie w kryzysie.

Październik to czas edukacji i profilaktyki. Jak połączyć to z działaniami finansowymi?

 

Małgorzata Grelowska:
Profilaktyka to pierwszy krok – badania, samobadanie piersi, regularne wizyty u lekarza. Ale drugim krokiem powinna być profilaktyka finansowa. Czyli: co się stanie z moją rodziną, jeśli zachoruję? Czy będziemy mieli środki na leczenie, rachunki, życie codzienne? Różowa wstążka przypomina nam, by dbać o siebie. Ja zachęcam, by zadbać też o bezpieczeństwo finansowe – to daje spokój ducha i pozwala skupić się na najważniejszym: zdrowieniu.

Jaką radę dałabyś wszystkim kobietom w tym „różowym miesiącu”?

 

Małgorzata Grelowska:
Kochane Panie, badajcie się, bo zdrowie to fundament. A jednocześnie pamiętajcie, że życie pisze różne scenariusze. Dajcie sobie i swoim bliskim poczucie bezpieczeństwa – zarówno medycznego, jak i finansowego. To najlepszy prezent, jaki możecie sobie dać w październiku i na lata.

 

Podsumowanie

„Różowa Wstążka” to symbol troski o zdrowie. Ale równie ważna jest troska o bezpieczeństwo finansowe rodziny. Ubezpieczenie na życie nie zatrzyma choroby, ale może dać siłę i spokój w najtrudniejszych momentach. Historie kobiet takich jak Anna czy Katarzyna pokazują, że dobrze dobrana polisa to nie tylko formalność – to realne wsparcie.

 

 

Zadzwoń do Małgorzaty i porozmawiaj o swoim ubezpieczeniu na życie

Zadzwoń